Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Jan Bocheński   Pro-Liferzy w obronie praw kobiet
16

Pro-Liferzy w obronie praw kobiet

Zbliża się 8 marca, feministki z tej okazji dużo mówią o prawach kobiet. Każdy myślący człowiek, chyba się zgodzi że podstawowe prawo człowieka to prawo do życia, bo bez niego nie można korzystać z innych praw. Pro-liferzy bronią prawa do życia i zdrowia kobiet na każdym etapie. Występują  w obronie prawa do życia kobiet - dzieci poczętych. Każda dziewczynka, podobnie jak chłopiec ma prawo do życia i narodzin!

A co ze zdrowiem kobiet, które dokonały aborcji?
Jak dowodzą badania naukowe zdrowotne, psychiczne i duchowe skutki aborcji są bardzo negatywne. We Francji nie wolno o tym pisać. Jednak jest to prawda.

Czy feministki oferują pomoc tym poranionym w wyniku aborcji kobietom? Nie! Kierują je na fałszywe tory chlubienia się dokonaną aborcją... Jednak to sumienia nie zagłuszy...

Kościół katolicki proponuje kobietom które dokonały aborcji drogę do nawrócenia i uzdrowienia pomocne w tym są rekolekcje "Winnica Racheli" a także Duchowa adopcja dziecka poczętego i działalność w ruchu "pro life". 

A ja zachęcam wszystkie feministki do przeczytania mojego wiersza "List otwarty do Feministki" i wejścia na drogę nawrócenia. Dotyczy to także wspierających je mężczyzn, który zamiast bronić życia, bronią aborcji.

8 marca 2017 roku, jak zwykle udałem się na zapowiadaną na moim blogu manifestację "pro life" pod Sejmem. Jak się okazało manifestacja została przeniesiona na plac Konstytucji. Na szczęście spotkałem osoby, które poznałem na wcześniejszej manifestacji "Stop CETA". Dzięki temu dostałem transparent "Tak dla życia" i samochodem udaliśmy się na Plac Konstytucji. Szedłem z duszą na ramieniu, wokół tłumy uczestników "strajku kobiet"
a my sobie idziemy niewielką grupką z transparentami "tak dla życia". Na szczęście pomodliłem się do Michała Archanioła aby uczynił nas niewidzialnymi dla przeciwników, i rzeczywiście nikt nas nie zaczepił, i po chwili zostaliśmy wpuszczeni na teren manifestacji "pro life" szczelnie otoczony kordonami Policji. Manifestacja w obronie prawa do życia dzieci poczętych - dziewczynek organizowana przez "Stop Aborcji" oraz partię Marka Jurka Prawica Rzeczypospolitej. Staliśmy kilka godzin w zimnie, nasz megafon był zagłuszany trąbkami. Jednak mimo pewnego zmęczenia było warto. 

Poznałem bowiem Pana Bawera Aondo Akaa, wspaniałego działacza "pro-life" i na rzecz osób niepełnosprawnych, który na manifestację przyjechał na wózku aż z południowej Polski. Bardzo się ucieszył gdy poprosiłem go o zgodę na zdjęcie na mój blog "pro-life". Aby dowiedzieć się o nim więcej proszę kliknąć zdjęcie.
 

Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet wszystkim Paniom życzę pokoju i radości oraz prawdziwego szczęścia. Szczególnie mojej polemistce Pani Asiuni. Jest ona osobą wrażliwą (to wielka zaleta) oraz bardzo pracowitą (o czym świadczą liczne i bardzo rzetelne wpisy na Jej blogu). Wczoraj pisząc na gorąco nie ustosunkowałem się do wszystkich wątpliwości przedstawionych w Jej komentarzu. Co z sytuacją gdy dziecko poczęło się w wyniku gwałtu? O co jeśli dziecko urodzi się poważnie chore? Co z gdy wiadomo że dziecko niedługo po urodzeniu umrze? Odpowiedż na te pytania znajdą czytelnicy w rozmowie ekologa z pro-liferami (link) i tam proponuje przenieść dyskusję.

Piosenka "Iskierka" WZN o której piszę w komentarzu 

Autorki i ewentualnych Autorów komentarzy proszę o cierpliwość: "Wszystko w swoim czasie" ks. kard. Stefan Wyszyński














Ten wpis czytano 98 razy.
Ponownie z dużą uwagą przeczytałem komentarze Pani Asiuni zaczynające się od słów "Śmierć dziecka nie jest nigdy radością..." oraz "Dla mnie najlepsze jest życie bezproblemowe..." zawierają one wiele ciekawych refleksji o życiu popartych własnym doświadczeniem. Wiele z nich jest słusznych, natomiast napisze tylko o tym co w moim punkcie widzenia jest odmienne. Wydaje mi się że wiele zła we współczesnym świecie wynika z unikania cierpienia (Krzyża) za wszelką cenę, człowiek który znajduje się w trudnej sytuacji chce sobie ułatwić życie przez aborcję (śmierć dziecka poczętego) (często to nieodpowiedzialny mężczyzna zmusza kobietę do aborcji) eutanazję (śmierć starszych i chorych osób, czasem jak w Holandii chorych dzieci) , narkotyki (kosztem swojego zdrowia). Jest to wszystko tragiczne i wynika z niezrozumienia prawdy że jak mówi piosenka "Każde cierpienie ma sens tym większy im kochasz goręcej, nie musisz umrzeć już dziś lecz ukrzyżować swe serce..." chodzi nie o to by się nie rozwijać ale nie być egoistą, nie szukać tylko własnej wygody i przyjemności ale kochać Boga, ludzi i zwierzęta. Czasem pada deszcz, jest zimno jednak przełamuje się Pani i idzie nakarmić koty, to także wyraz miłości. A jaka radość gdy się uda pokonać siebie.,,
Jan Bocheński - Środa, 22 Marzec 2017 23:03
Dziękuję za wpis Pani Białej zaczynający się od słów: "Uznaję argumentację Jana Bocheńskiego...".

Osobiście uważam że bronić życia swojego dziecka poczętego mają prawo i zaszczytny obowiązek oboje rodzice, zarówno ojciec dziecka jak i jego matka. Faktycznie kobiecie pozbawionej wsparcia mężczyzny jest znacznie
trudniej, jednak jeśli wbrew wszelkim trudnością i naciskom mężczyzn, oraz lekarzy wybierze ona życie to Pan Bóg jej stokrotnie wynagrodzi. Będzie także cieszyła się wsparciem i opieką ze strony dorosłego dziecka, które będzie wdzięczne za dar życia.

Może jako mężczyzna powinienem bronić mężczyzn, jednak muszę przyznać rację Pani Białej jak i Pani Asiuni. Mężczyźni traktujący przedmiotowo kobietę (gwałt, pedofilia, pornografia) oraz unikający odpowiedzialności
za dziecko poczęte, są w znacznej mierze odpowiedzialni za dramat aborcji kobiety, którą nawet do niej zmuszają.

W moim wpisie "List otwarty do Ekologa" piszę "Zacznij kochać wreszcie Boga i człowieka". Kochać Boga - bo to dla mężczyzny jest źródłem siły do bycia człowiekiem odważnym i odpowiedzialnym. Człowieka, czyli, w tym wypadku Dziecko Poczęte i jego Matkę, aby zapewnić Jej wsparcie i obdarzyć prawdziwą a nie papierową miłością.

W jednym ze swoich komentarzy Pani Asiunia oburza się na mężczyzn którzy porzucają kobietę która ma urodzić chore dziecko. Podzielam to oburzenie. To właśnie brak miłości i odpowiedzialności.

Warto zauważyć że cała rewolucja seksualna, której poczęte dzieci oraz kobiety dokonujące aborcji są ofiarami została wymyślona przez nieodpowiedzialnych mężczyzn.
Jan Bocheński - Poniedziałek, 20 Marzec 2017 23:03
Obecnie chciałbym odpowiedzieć choć częściowo na komentarz Pani Asiuni, który zaczyna się od słów "nie są moim celem kłótnie ideologiczne...". I tak jest w istocie, Autorka w sposób rzetelny przedstawia swój punkt widzenia i argumenty. O ile dobrze zrozumiałem główną myśl to polega ona na tym że nie zawsze rodzenie dzieci jest tym czego pragnie kobieta, dlatego że może ona realizować swoje człowieczeństwo w inny sposób. I jest to prawda, nikt nie zmusza kobiet do macierzyństwa, jeżeli jednak kobieta (nawet wbrew swojej woli) staje się matką to pod jej sercem pojawia się żywa czująca istota, która jest "bytem ku doskonałości" po narodzeniu i wychowaniu może dokonać dla świata wiele dobrego. Osobiście jestem przekonany że dzieci poczęte to moi bracia i siostry i należy pozwolić się im narodzić. Po urodzeniu dziecka, jeśli jego matka nie zmieni zdania, będzie mogła oddać go w "oknie życia" ale nie zabije go - da mu szansę na może trudne ale jeśli odnajdzie szczęście w Bogu piękne i radosne życie. Z drugiej strony macierzyństwo nie wyklucza przecież aktywności w innych dziedzinach.
Jan Bocheński - Niedziela, 19 Marzec 2017 22:24
Uznaję argumentację Jana Bocheńskiego, choć nie jest wyczerpująca. Moją uwagę zwrócił zwłaszcza tekst: "A ja zachęcam wszystkie feministki do przeczytania mojego wiersza "List otwarty do Feministki" i wejścia na drogę nawrócenia.Dotyczy to także wspierających je mężczyzn, który zamiast bronić życia, bronią aborcji." Jako kobieta myślę i czuję,że bez wspierającego mnie mężczyzny - ojca dziecka - trudno byłoby mi bronić życia dziecka poczętego za wszelką cenę. Trudno, nie oznacza, że nie możliwe. Jednak mężczyzna tak jest skonstruowany, że jego powołaniem jest bronić słabszych, młodszych i pokrzywdzonych. Tak, panowie, to Wasze powołanie! Jeżeli ojciec dziecka zabija je, zamiast chronić, nie zdaje egzaminu z własnego męstwa. To przykra konstatacja, ale o ileż mniej byłoby aborcji, gdyby kobiety miały komu zaufać...
Gość Biała - Czwartek, 16 Marzec 2017 16:13
"Każde nowe życie to miłości iskierka, o każdą tą iskierkę toczy się batalia wielka" Tak to prawda, życie to walka. Jednak to wybór dobra w tym wypadku życia poczętego dziecka uzdrawia. Natomiast aborcja stanowi kolejny akt przemocy i to ona jest przyczyną żalu, gniewu i chorób psychicznych. Natomiast gdy dziecko zagraża życiu Matki, to ofiarowanie swojego życia stanowi bohaterstwo, i nie jest to nakazywane przez prawo, ani nie ma takiego projektu.
Niech Pan Cię obdarzy pokojem.
Jan Bocheński - Czwartek, 16 Marzec 2017 06:56
Czasem trzeba wybrać mniejsze zło. W niektórych przypadkach aborcja jest jak walka, wojny to zło, ale do póki istnieją potrzebne jest wojsko, które walczy, w imię większego dobra, tak samo z aborcją, czasem są przypadki, w których jest konieczna w imię większego dobra. Tak jak życie każdego człowieka bez względu na rasę, narodowość czy wyznanie jest tak samo bezcenne, a na wojnie trzeba kogoś zastrzelić, tak samo kiedy życie matki jest zagrożone albo jej zdrowie psychiczne (gwałt), trzeba ten płód usunąć. Pozdrawiam serdecznie.
Asiunia - Środa, 15 Marzec 2017 20:11
Dziękuję za wpisy. Zachęcam pro-liferki i pro-liferów czytających mój blog do podjęcia dyskusji. Czy wszystko jest względne? Ja uważam że nie. A dobro i zło istnieje obiektywnie.
Jan Bocheński - Poniedziałek, 13 Marzec 2017 22:07
Dla mnie osobiście to jest najlepsze życie bezproblemowe, a wszelkie krzyże sprawiają tylko ludziom niepotrzebny ból. Fakt, nie da się uniknąć niepowodzeń, wolę nazywać to w ten sposób, ma mniej negatywny wydźwięk i łatwiej takowe zjawisko zaakceptować, ale trzeba robić wszystko, by tych problemów było jak najmniej, a istniejące trzeba eliminować. żyjemy tylko raz, życie jest krótkie, dlatego, trzeba przeżyć je tak, by niczego nie żałować, to tyczy nie tylko samorozwoju i własnych przyjemności, ale i szacunku dla innych ludzi. Trzeba robić tak, by ludzie byli szczęśliwi i ja moje otoczenie, gdyby każdy tak postępował świat byłby lepszy, piękniejszy. Bycie dobrym to nie tylko pomoc w miarę swoich możliwości, ale i nie ingerowanie w wolność innych ludzi, narzucanie czegokolwiek unieszczęśliwia. Można edukować, jak ja na blogu, ale nie można narzucać swojego zdania, ja piszę o np. szkodliwości kremów z filtrem, ale wybór o ich używaniu należy do ludzi. żeby świat był lepszy trzeba szanować zdanie i wybory innych, nie ingerować jeśli ktoś tego nie chce i pomóc jeśli ktoś tego chce. Znaleźć równowagę pomiędzy własnym rozwojem a relacjami z innymi (chociaż wszystkie przyjaźnie, znajomości jakie zawiąże się podczas ścieżki kariery pozostają), dbać o relacje z rodziną, jeśli się ją ma, a jeśli nie czuje się takiej potrzeby to nie pakować się w to, żeby nie unieszczęśliwić siebie i innych, pomagać w miarę swoich możliwości i to wystarczy, poddawać się w miarę możliwości temu co sprawia nam przyjemność (to co to jest też zależy od osoby, jeden lubi filmy, drugi książki, trzeci spacery, czwarty siłownię), by być szczęśliwym i uszczęśliwiać innych. żadnej innej filozofii ani bohaterstwa a'la manga&anime w prawdziwym życiu nie potrzeba.

A propos kastracji gwałcicieli taki wykastrowany gwałciciel mógłby sam zająć się dzieckiem, które spłodził. Brak jąder to brak popędu i agresji (ona wynika z testosteronu), więc taki mężczyzna mógłby dziecko zabrać do siebie, aborcja nie byłaby potrzebna, przecież to jego dziecko nie tylko jego ofiary. Pozdrawiam serdecznie:)
Asiunia - Niedziela, 12 Marzec 2017 11:55
śmierć dziecka nie jest nigdy radością czy z powodu aborcji czy z powodu choroby nie ważne, kiedy dziecko nie może żyć samodzielnie poza organizmem matki czy umiera potem w wyniku choroby czy wypadku, nigdy to nie jest radością, można mówić o mniejszym lub większym bólu, ale to zależy od osoby, jej wartości, co jest dla niej ważne, ale zawsze jest to bardzo bolesne. Nie każdego stać na bohaterstwo niektórzy ludzie chcą tylko żyć spokojnie, po prostu ciesząc się życiem, małymi rzeczami, gdyż z takowych życie się składa. Nie każdy jest bohaterem, tak jak nie każdy jest w stanie wejść do płonącego domu, by wydostać stamtąd ludzi, większość bałaby się o siebie, to naturalne reakcje. Dlatego nie można niczego ludziom narzucać, aborcja dziecka poczętego z gwałtu nie jest obowiązkiem, chociaż uważam, że kobieta powinna po każdym gwałcie dostawać pigułkę, chyba, że zabrania jej tego religia. Tak jak Świadkom Jehowy nie robi się transfuzji, tak samo Katoliczki nie muszą dokonywać aborcji, ale chodzi o możliwość wyboru, komfort psychiczny, że w razie czego mam wybór, a nie znaczy, że się na to zdecyduję. Jednym ludziom daje satysfakcję poświęcenie innym samorealizacja, to zależy od człowieka, jeśli komuś radość daje samorealizacja (wiem po sobie, kiedy po jakimś czasie znajdę informacje, jakie podałam wcześniej na blogu, zanim kto inny to opublikuje, jaka to jest radość, jaka euforia). Nie można ludzi generalizować, dlatego, że każdy jest inny, tak jak jeden woli temperaturę 20 st. C, drugi 30 st. C tak samo jeden woli drogę poświęcenia dla innych, drugi woli drogę samorozwoju. Chociaż ludziom jednego typu ciężko zrozumieć, że ktoś inny może chcieć inaczej, ale uczuć nie trzeba rozumieć, one nie są do rozumienia. No i samorozwój nie oznacza, że człowiek nie żyje dla innych, jeśli się kogoś kocha albo lubi, to robienie rzeczy, które sprawiają mu radość nawet jeśli dany temat nas niespecjalnie interesuje, daje tęż radość nam, jeśli widzimy, że ta osoba się cieszy. Pomaganie też daje radość, ale ono nie wyklucza samorozwoju, wręcz przeciwnie, mój blog pomaga ludziom dając informacje, mnie daje satysfakcje i to tak się kręci, u Pana tak samo:) Warto mieć coś swojego co sprawia radość, możliwość rozwoju, ale też ludzi, których się kocha, tylko czy naprawdę sprawianie komuś radości jest poświęceniem? Nie traktuję bycia karmicielką kotów jako poświęcenia, a jako wizytę u przyjaciół, którzy mnie kochają. Jeśli ktoś czuje, że musi realizować się w korporacji to dlaczego nie? Przecież z pracy tej korporacji korzystają ludzie. No i czemu pomaganie innym ma być poświęceniem? Rację ma Pan z tym, że dziecko nawet jak nie ma psychiki, to warto dać mu szansę rozwoju psychiki, pokazując różne rzeczy, które mogą mu się spodobać i stworzyć jego osobę. Ale jeżeli gwałt zniszczy psychikę kobiety, ona o to się nie prosiła, to wina tylko i wyłącznie gwałciciela, nie jej, to dlaczego ona ma brać odpowiedzialność za jego czyn? Dlaczego ktoś ma brać na całe życie odpowiedzialność za przemoc innych ludzi? Pozdrawiam serdecznie:)
Asiunia - Niedziela, 12 Marzec 2017 09:55
Poprzedni komentarz Pani Asiuni, jest niezwykle ciekawy, widać dobry warsztat dziennikarski. Przede wszystkim jednak niezwykle klarownie przedstawia pewien punt widzenia niezgodny z moim. Daje to szansę na pogłębioną refleksję nad istotą sprawy, gdyż przedstawione argumenty są bardzo rzetelne. Poza tym ogromna erudycja. Można by w odpowiedzi napisać książkę. Ja jednak odpowiem tylko na istotne przesłanie tekstu, nie referując go lecz od razu przechodząc do rzeczy. O jedno proszę aby tego co napiszę poniżej nie traktować jako atak na autorkę, lecz polemikę z Jej tekstem. Co do Autorki jest Ona w moim przekonaniu świetną dziennikarką i autentycznie poszukuje prawdy obiektywnej. Kościół modli się o takie Osoby aby znalazły prawdę, a znalazłwszy nigdy nie przestały jej szukać.

A zatem do rzeczy. W życiu można iść jedną z dwóch dróg albo drogą "miłości bliźniego" albo "samorealizacji" "samozadowolenia" czy też po prostu egoizmu. Droga miłości bliźniego to droga poświęcania się dla innych jak mówi Pan Jezus brania swojego Krzyża. Jest ona trudna, wymaga bohaterstwa. W opisywanym wypadku tą drogą pójdzie Kobieta która urodzi i wychowa dziecko z gwałtu. Rodzice którzy urodzą i wychowają nieuleczalnie chore dziecko, a także Ci Rodzice którzy urodzą dziecko które ma wkrótce umrzeć i przeżyją to trudne doświadczenie. Osobiście uważam że ta pierwsza droga, nie jest jakimś cierpiętnictwem ale bohaterstwem. I paradoksalnie idąc tą drogą radość jest największa i to z dwóch powodów. Po pierwsze człowiek ma przekonanie że jest w porządku daje to pokój i radość serca. Po drugie zawsze można znaleźć sobie mimo trudu i obowiązków jakiś przydomowy ogródek (ukłon w stronę Polemistki) który można uprawiać i który da nam radość. Dla mnie takim ogródkiem jest działalność na blogu - naprawdę jest to wspaniała zabawa cieszę się każdym czytelnikiem i każdym komentarzem. Wymyślam konkursy, koloruję teksty, wstawiam linki. Natomiast droga samorealizacji prowadzi tak naprawdę do poczucia pustki i utraty sensu życia. Jak mówi piosenka zespoły muzycznego (wcale nie przykościelnego) "pamiętaj że żyjąc tylko dla siebie zostaniesz sam jak księżyc na niebie".

Oczywiście nie można wymagać bohaterstwa, dziecko można oddać do adopcji lub nawet do domu dziecka. Nawet w tak trudnej sytuacji może ono odnaleźć prawdziwą radość. Dziecko poczęte w pierwszej fazie rozwoju może nie jest wybitnym naukowcem i nie ma życia psychologicznego, jednak to żywa czująca istota ludzka. Mówi o tym piosenka Arki Noego "Ja jestem, ja żyje ja czuje, moje serce bije". I to by było na tyle. pozdrawiam JB

Jan Bocheński - Sobota, 11 Marzec 2017 23:11
Dziękuję bardzo za życzenia i bardzo się cieszę, że docenia Pan mojego bloga:) Również bym prosiła czasem o jakiś komentarz albo uwagę pod swoimi wpisami. Co do wymiany myśli to dawniej ludzie jakoś tak chcieli rozmawiać, teraz coraz mniej, nawet coraz mniej osób pisze. Nie wiem czy to w związku z brakiem czasu, czy każdy już powiedział swoje, czy też tematy im się znudziły, ale dawniej było więcej wpisów na blogach i dyskusji. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz bardzo dziękuję:)
Asiunia - Czwartek, 09 Marzec 2017 16:04
Kastracja m krzywdy nie zrobi, po prostu stracą popęd i narzędzie zbrodni. co innego kradzież, rozbój czy nawet pobicie, co innego gwałt. To już jest dewiacja, zaburzenie, tak jak sadyzm, masochizm, pedofilia, taka kastracja pozbawi ich narzędzia zbrodni i odczuwania ,,potrzeby'' gwałtu, ale będą mogli normalnie żyć i pracować. Często przestępcy seksualni nie potrafią czerpać satysfakcji z normalnego seksu, potrzebują do tego przemocy, tak ich mózgi działają, nie da się naprawić mózgu w ten sposób. A kastracja pozbawi ich i możliwości i chęci, więc co w niej złego? Żołnierze na wojnie to kwestia ideowa, wychowano ich wg danych poglądów np. komunistycznych i takie mają, pokazanie im innej drogi powoduje, że mają wybór i mogą go dokonać, to kwestia wychowania, a często przymusu, bo podczas wojny pada rozkaz i trzeba walczyć, nie trzeba się zgadzać. Tak samo złodzieje, ludzie, którzy napadają na innych mogą nauczyć się panować nad agresją, mogą zmienić pod wpływem środowiska swoje zachowanie, to często ludzie z patologicznych domów z dzielnic zamieszkałych przez takich samych ludzi, więc innego życia nie znają. Natomiast stosowanie przemocy seksualnej, sadyzm, nekrofilia (są tacy) to chora psychika, tak jak schizofrenia, z tą różnicą, że dewianci zagrażają innym, więc kastracja to jedyne wyjście. Im krzywda się nie dzieje, inaczej nie czują satysfakcji z seksu, a po kastracji tracą nim zainteresowanie i możliwość, wszelkie inne dziedziny życia są dla nich otwarte. W końcu seks nie jest najważniejszy, dalej mogą pracować i rozwijać swoje zainteresowania i cieszyć się życiem, tak jak to robią osoby aseksualne (są też tacy ludzie). Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za wcześniejszy chaotyczny komentarz, gdy muszę napisać wiele różnych aspektów się gubię, zwykle myślę jednotorowo, więc pisząc tylko na jeden temat wychodzi mi to dobrze, jeśli musze skupić się na kilku różnych rzeczach, wychodzi gorzej:)
Asiunia - Czwartek, 09 Marzec 2017 10:25
Bardzo ciekawy komentarz. Z wieloma rzeczami się zgadzam w w wielu mam przeciwne zdanie. Chciałbym zachęcić jednak czytelniczki i czytelników do wymiany myśli. Zgadzam się z tym że przestępca który nawet w momencie popełnienia przestępstwa jest nieludzki i okrutny, może się nawrócić i stać się jakby innym człowiekiem. Tak nawrócił się jeden z komendantów nazistowskiego niemieckiego obozu zagłady Auszwitz Birkenau. Dlatego jestem osobiście przeciwny karaniu gwałcicieli kastracją. Natomiast jeśli nie zmieniają swej postawy nie powinni opuszczać więzienia.
Jan Bocheński - Środa, 08 Marzec 2017 22:12
Nie są moim celem kłótnie ideologiczne, gdyż one nie mają sensu, każdy ma światopogląd jaki ma i każdy ma do niego prawo. Jednak jako istota czująca, żyjąca, mająca marzenia, wspomnienia, pasje, zainteresowania i ambicję, chciałabym, żeby moje życie było ratowane w razie zagrożenia, nawet, gdyby trzeba było usunąć płód, to chciałabym żyć i dalej cieszyć się życiem. Ten płód z punktu widzenia psychologii nie istnieje, nie ma planów, marzeń, wspomnień, czyli nie istnieje to co kształtuje człowieka, więcej świadomości mają zwierzęta domowe i programy komputerowe niż płód, więc nie można mówić o osobie. Człowiek po narodzinach już zaczyna kształtować swoją osobowość, doświadczenia, które decydują o tym kim on jest. właśnie sprowadzanie człowieka do roli reproduktora to sprowadzanie ludzi do roli zwierząt, instynkt rozrodczy pochodzi z układu limbicznego, tak samo jak instynkt zabójcy,, za to wybór drogi życiowej np. rezygnacja z rodziny na rzecz kariery pochodzi z płata czołowego, części mózgu odpowiedzialnej za człowieczeństwo, poczucie dobra i zła, estetyki i wolną wolę. Każdy chce żyć, ale żeby chcieć żyć trzeba móc chcieć, płód tego nie może, jego psychika nie istnieje. O cechach charakteru nie decyduje DNA a wychowanie, środowisko, doświadczenia, kultura, religia, to decyduje o tym kim jesteśmy, adoptowane przez porządnych ludzi dziecko przestępców wyrośnie na porządnych ludzi i odwrotnie, dziecko porządnych ludzi, które wejdzie w kontakt np. z gangiem wypatrzy charakter i będzie złym człowiekiem. Geny decydują tylko o wyglądzie, ale nie do końcu, podczas Światowych Dni Młodzieży miałam ciemniejszą skórę od Pielgrzymów z Hiszpanii, dlatego, że się opalam bez filtra, genetycznie powinnam mieć bladą, a do tej pory opalenizna mi nie zeszła. Dziecko bez wychowania będzie się zachowywać jak zwierzę, radzę się zapoznać z pojęciem dzikie dzieci. to kim jesteśmy kształtuje się przez całe nasze życie, rodzice kształtują naszą osobowość i charakter poprzez wychowanie, potem przedszkole, szkoła, rówieśnicy, którzy przelewają na nas własne poglądy i zachowania, dzieci biorą przykład z dzieci, doświadczenia kształtują charakter, duże znaczenie ma religia i kultura, inaczej zachowuje się Japończyk inaczej Polak wychowany w rodzinie katolickiej, inaczej Kenijczyk animista, nawet jeśli są idealnie zgodnymi bliźniakami genetycznymi. Płód tego nie ma, nie wierzy, bo jego mózg nie rejestruje wiary, która powstaje w mózgu razem z innymi uczuciami, nie kocha, nawet jeśli jego mózg byłby do tego zdolny, to nie ma czego kochać ani w co wierzyć, bo nic nie zna, o niczym nie wie, nie ma doświadczeń, nie ma wiedzy, która pozwalałaby mu kochać czy wierzyć. Rola kobiety nie jest rodzenie dzieci, kobieta ma prawo decydować o sobie, pracować, rozwijać się, pogląd, że tylko dziecko da kobiecie szczęście to czynienie jej samicą rozpłodową, jak kotka czy suczka, a kobieta jest CZŁÓWIEKIEM, ma ambicje, ma potrzebę samorealizacji, bezpieczeństwa, potrzebuje realizować się zawodowo, nie każda kobieta pragnie dziecka, niektóre nie czują takiej potrzeby, po prostu jej nie czują, są szczęśliwe ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi pasjami, kobieta ma zainteresowania, które rozwija i rozwój pasji czyni nas szczęśliwe, nie ważne czy to zgłębianie wiedzy naukowej, szydełkowanie, sport, sztuki walki, taniec, prace ręczne, wyszywanie czy gra w karty, jeśli dana czynność sprawia kobiecie przyjemność, to czyni ją szczęśliwą, pozwólmy kobietom być tym kim chcą, nie samicami rozpłodowymi babrającymi się w pieluchach, ale sięgać do gwiazd, ryczeć jak lwy, realizować swoje marzenia, poddawać się prostym przyjemnościom, codziennym radościom, realizować w pracy i rzeczach poza zawodowych np. w sporcie. a jeśli płód zagraża mojemu życiu to mam prawo bronić tego życia, tak samo jak mam prawo zaatakować napastnika, który chce zrobić mi krzywdę, chociaż nie wiem jakie doświadczenia sprawiły, że stał się jaki się stał i że mógłby mieć szansę na poprawę, jak wielu przestępców, którzy się nawrócili, ale w chwili zagrożenia życia mam prawo tego życia bronić, tutaj i teraz. Tak samo z gwałtem, kobieta ma wtedy myśleć o sobie nie o pamiątce. No i lepiej mieć wyrzuty sumienia, które da się zagłuszyć niż realną pamiątkę, z którą trzeba się borykać i na pewno lepiej niż skazywać dziecko na dom dziecka, który ani nie uczyni z niego takiego człowieka jak kochający dom, a i dziecko może tam doświadczać np. przemocy, by potem zostać bez środków do życia.
Asiunia - Środa, 08 Marzec 2017 12:04
"Nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz tylko Boże Miłosierdzie nie zawodzi nigdy nas". Dziękuję za bardzo emocjonalny, choć jednocześnie bardzo rzeczowy wpis. Przedstawianie różnych punktów widzenia, pomaga czytelnikom w pogłębionej refleksji i dochodzeniu do Prawdy Obiektywnej.

Zacznę od tego z czym się zgadzam.

W ostrych słowach piętnuję Pani postawy zezwierzęcenia mężczyzn (przedmiotowe traktowanie kobiety, gwałt) oraz braku odpowiedzialności za poczęte życie tychże (zostawianie samej dziewczyny czy żony z poczętym chorym dzieckiem). Zgadzam się z Panią że takie postawy zasługują na zdecydowane potępienie. Tak naprawdę świadczą one o braku miłości i etosu rycerskiego. Warto zauważyć że postawy te są promowane przez współczesną akty-kulturę, przez pornografię i biologiczną edukację seksualną sprowadzającą człowieka do roli zwierzęcia lub gorzej niż zwierzęcia i odzierającą go a szczególnie kobietę z godności. Przeciwko temu warto i trzeba protestować.

Sięgając głębiej do przyczyn takiego stanu rzeczy widzimy że współczesna anty-kultura nie uczy poczucia odpowiedzialności, i niszczy wszelkie wyższe wartości jak rycerskość, odpowiedzialność, miłość Boga i bliźniego.

Teraz napiszę o dzieciach poczętych. Każde dziecko poczęte, które jak pani napisała ma swój kod DNA, który decyduje jakie będzie miało cechy w przyszłości jeśli pozwoli mu się żyć, jest chciane i kochane przez Boga. Wszyscy jesteśmy
braćmi i siostrami. Niekiedy kobieta znajduje się w bardzo trudnej sytuacji rolą mężczyzn i Państwa jest zapewnić jej wszelką pomoc duchową, psychologiczną i materialną aby mogła urodzić dziecka, gdyż tylko taka decyzja uczyni ją naprawdę szczęśliwą, mimo rezygnacji z pewnych planów lub oddania dziecka do adopcji.

Często kobiety czują zmuszone przez sytuację stworzoną przez mężczyzn do aborcji, zmniejsza to ciężar winy. Jednak jak każdy człowiek potrzebuje ona nawrócenia, co jest drogą do uzdrowienia ran zadanych przez aborcję i odzyskania pokoju serca. Taką drogą jest miłość Boga i bliźniego.
Jan Bocheński - Wtorek, 07 Marzec 2017 23:11
Co z psychika kobiet, które w wyniku gwałtu zachodzą w ciążę i oprócz traumy związanej z gwałtem mają jeszcze realną pamiątkę po tym zdarzeniu i zamiast zająć się swoim powrotem do równowagi, muszą dbać o tę pamiątkę, co jeszcze bardziej przypomina im o wydarzeniu? co z psychika kobiet, które rodzą potwornie zdeformowane dzieci i muszą patrzeć na ich agonię? Co gdy kobieta może umrzeć w wyniku komplikacji okołoporodowych? Czy nie lepiej poświęcić istotę pozbawioną świadomości, to nie DNA, a świadomość warunkuje bycie człowiekiem niż istotę świadomą, czującą, mającą plany i marzenia? Bo to o te 3 przypadki walczymy. Nie chodzi o czynnik finansowy ani widzi mi się, ale są przypadki, kiedy aborcja jest koniecznością. Tak jak żołnierz na wojnie może zabić w obronie kraju, a policjant zastrzelić przestępcę w obronie ludzi, tak samo można usunąć płód, który zagraża kobiecie. A mężczyźni, którzy gwałcą i pedofile powinni zostać wykastrowani, skoro inaczej nie mogą się zaspokoić ani powstrzymać to kastracja jest jedynym wyjściem. Tak byłoby sprawiedliwie, pozbawić ich narzędzia zbrodni i koniec. Tak samo mężczyźni, którzy zostawiają matki z chorymi dzieckiem, powinni być wykastrowani. Skoro nie umieją ponieść konsekwencji swoich czynów to kastracja.
Asiunia - Wtorek, 07 Marzec 2017 10:28
Odsłon: 27149
Jan Bocheński
Kiedyś pisywałem teksty ekologiczne i pro-life w prasie ekologicznej. Potem opublikowałem tu moją polemikę dot. dyskusji światopoglądowych w środowisku ekologicznym. Obecnie piszę o aktualnościach pro-life i ekologicznych. Zachęcam do zmieniania świata na lepsze.
<< Marzec 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »