Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Jan Bocheński   Komentarze

Komentarze

Ponownie z dużą uwagą przeczytałem komentarze Pani Asiuni zaczynające się od słów "Śmierć dziecka nie jest nigdy radością..." oraz "Dla mnie najlepsze jest życie bezproblemowe..." zawierają one wiele ciekawych refleksji o życiu popartych własnym doświadczeniem. Wiele z nich jest słusznych, natomiast napisze tylko o tym co w moim punkcie widzenia jest odmienne. Wydaje mi się że wiele zła we współczesnym świecie wynika z unikania cierpienia (Krzyża) za wszelką cenę, człowiek który znajduje się w trudnej sytuacji chce sobie ułatwić życie przez aborcję (śmierć dziecka poczętego) (często to nieodpowiedzialny mężczyzna zmusza kobietę do aborcji) eutanazję (śmierć starszych i chorych osób, czasem jak w Holandii chorych dzieci) , narkotyki (kosztem swojego zdrowia). Jest to wszystko tragiczne i wynika z niezrozumienia prawdy że jak mówi piosenka "Każde cierpienie ma sens tym większy im kochasz goręcej, nie musisz umrzeć już dziś lecz ukrzyżować swe serce..." chodzi nie o to by się nie rozwijać ale nie być egoistą, nie szukać tylko własnej wygody i przyjemności ale kochać Boga, ludzi i zwierzęta. Czasem pada deszcz, jest zimno jednak przełamuje się Pani i idzie nakarmić koty, to także wyraz miłości. A jaka radość gdy się uda pokonać siebie.,,

Dziękuję za wpis Pani Białej zaczynający się od słów: "Uznaję argumentację Jana Bocheńskiego...".

Osobiście uważam że bronić życia swojego dziecka poczętego mają prawo i zaszczytny obowiązek oboje rodzice, zarówno ojciec dziecka jak i jego matka. Faktycznie kobiecie pozbawionej wsparcia mężczyzny jest znacznie
trudniej, jednak jeśli wbrew wszelkim trudnością i naciskom mężczyzn, oraz lekarzy wybierze ona życie to Pan Bóg jej stokrotnie wynagrodzi. Będzie także cieszyła się wsparciem i opieką ze strony dorosłego dziecka, które będzie wdzięczne za dar życia.

Może jako mężczyzna powinienem bronić mężczyzn, jednak muszę przyznać rację Pani Białej jak i Pani Asiuni. Mężczyźni traktujący przedmiotowo kobietę (gwałt, pedofilia, pornografia) oraz unikający odpowiedzialności
za dziecko poczęte, są w znacznej mierze odpowiedzialni za dramat aborcji kobiety, którą nawet do niej zmuszają.

W moim wpisie "List otwarty do Ekologa" piszę "Zacznij kochać wreszcie Boga i człowieka". Kochać Boga - bo to dla mężczyzny jest źródłem siły do bycia człowiekiem odważnym i odpowiedzialnym. Człowieka, czyli, w tym wypadku Dziecko Poczęte i jego Matkę, aby zapewnić Jej wsparcie i obdarzyć prawdziwą a nie papierową miłością.

W jednym ze swoich komentarzy Pani Asiunia oburza się na mężczyzn którzy porzucają kobietę która ma urodzić chore dziecko. Podzielam to oburzenie. To właśnie brak miłości i odpowiedzialności.

Warto zauważyć że cała rewolucja seksualna, której poczęte dzieci oraz kobiety dokonujące aborcji są ofiarami została wymyślona przez nieodpowiedzialnych mężczyzn.

Obecnie chciałbym odpowiedzieć choć częściowo na komentarz Pani Asiuni, który zaczyna się od słów "nie są moim celem kłótnie ideologiczne...". I tak jest w istocie, Autorka w sposób rzetelny przedstawia swój punkt widzenia i argumenty. O ile dobrze zrozumiałem główną myśl to polega ona na tym że nie zawsze rodzenie dzieci jest tym czego pragnie kobieta, dlatego że może ona realizować swoje człowieczeństwo w inny sposób. I jest to prawda, nikt nie zmusza kobiet do macierzyństwa, jeżeli jednak kobieta (nawet wbrew swojej woli) staje się matką to pod jej sercem pojawia się żywa czująca istota, która jest "bytem ku doskonałości" po narodzeniu i wychowaniu może dokonać dla świata wiele dobrego. Osobiście jestem przekonany że dzieci poczęte to moi bracia i siostry i należy pozwolić się im narodzić. Po urodzeniu dziecka, jeśli jego matka nie zmieni zdania, będzie mogła oddać go w "oknie życia" ale nie zabije go - da mu szansę na może trudne ale jeśli odnajdzie szczęście w Bogu piękne i radosne życie. Z drugiej strony macierzyństwo nie wyklucza przecież aktywności w innych dziedzinach.

~Gość Biała

Uznaję argumentację Jana Bocheńskiego, choć nie jest wyczerpująca. Moją uwagę zwrócił zwłaszcza tekst: "A ja zachęcam wszystkie feministki do przeczytania mojego wiersza "List otwarty do Feministki" i wejścia na drogę nawrócenia.Dotyczy to także wspierających je mężczyzn, który zamiast bronić życia, bronią aborcji." Jako kobieta myślę i czuję,że bez wspierającego mnie mężczyzny - ojca dziecka - trudno byłoby mi bronić życia dziecka poczętego za wszelką cenę. Trudno, nie oznacza, że nie możliwe. Jednak mężczyzna tak jest skonstruowany, że jego powołaniem jest bronić słabszych, młodszych i pokrzywdzonych. Tak, panowie, to Wasze powołanie! Jeżeli ojciec dziecka zabija je, zamiast chronić, nie zdaje egzaminu z własnego męstwa. To przykra konstatacja, ale o ileż mniej byłoby aborcji, gdyby kobiety miały komu zaufać...

"Każde nowe życie to miłości iskierka, o każdą tą iskierkę toczy się batalia wielka" Tak to prawda, życie to walka. Jednak to wybór dobra w tym wypadku życia poczętego dziecka uzdrawia. Natomiast aborcja stanowi kolejny akt przemocy i to ona jest przyczyną żalu, gniewu i chorób psychicznych. Natomiast gdy dziecko zagraża życiu Matki, to ofiarowanie swojego życia stanowi bohaterstwo, i nie jest to nakazywane przez prawo, ani nie ma takiego projektu.
Niech Pan Cię obdarzy pokojem.

Czasem trzeba wybrać mniejsze zło. W niektórych przypadkach aborcja jest jak walka, wojny to zło, ale do póki istnieją potrzebne jest wojsko, które walczy, w imię większego dobra, tak samo z aborcją, czasem są przypadki, w których jest konieczna w imię większego dobra. Tak jak życie każdego człowieka bez względu na rasę, narodowość czy wyznanie jest tak samo bezcenne, a na wojnie trzeba kogoś zastrzelić, tak samo kiedy życie matki jest zagrożone albo jej zdrowie psychiczne (gwałt), trzeba ten płód usunąć. Pozdrawiam serdecznie.

Dziękuję za wpisy. Zachęcam pro-liferki i pro-liferów czytających mój blog do podjęcia dyskusji. Czy wszystko jest względne? Ja uważam że nie. A dobro i zło istnieje obiektywnie.

Dla mnie osobiście to jest najlepsze życie bezproblemowe, a wszelkie krzyże sprawiają tylko ludziom niepotrzebny ból. Fakt, nie da się uniknąć niepowodzeń, wolę nazywać to w ten sposób, ma mniej negatywny wydźwięk i łatwiej takowe zjawisko zaakceptować, ale trzeba robić wszystko, by tych problemów było jak najmniej, a istniejące trzeba eliminować. żyjemy tylko raz, życie jest krótkie, dlatego, trzeba przeżyć je tak, by niczego nie żałować, to tyczy nie tylko samorozwoju i własnych przyjemności, ale i szacunku dla innych ludzi. Trzeba robić tak, by ludzie byli szczęśliwi i ja moje otoczenie, gdyby każdy tak postępował świat byłby lepszy, piękniejszy. Bycie dobrym to nie tylko pomoc w miarę swoich możliwości, ale i nie ingerowanie w wolność innych ludzi, narzucanie czegokolwiek unieszczęśliwia. Można edukować, jak ja na blogu, ale nie można narzucać swojego zdania, ja piszę o np. szkodliwości kremów z filtrem, ale wybór o ich używaniu należy do ludzi. żeby świat był lepszy trzeba szanować zdanie i wybory innych, nie ingerować jeśli ktoś tego nie chce i pomóc jeśli ktoś tego chce. Znaleźć równowagę pomiędzy własnym rozwojem a relacjami z innymi (chociaż wszystkie przyjaźnie, znajomości jakie zawiąże się podczas ścieżki kariery pozostają), dbać o relacje z rodziną, jeśli się ją ma, a jeśli nie czuje się takiej potrzeby to nie pakować się w to, żeby nie unieszczęśliwić siebie i innych, pomagać w miarę swoich możliwości i to wystarczy, poddawać się w miarę możliwości temu co sprawia nam przyjemność (to co to jest też zależy od osoby, jeden lubi filmy, drugi książki, trzeci spacery, czwarty siłownię), by być szczęśliwym i uszczęśliwiać innych. żadnej innej filozofii ani bohaterstwa a'la manga&anime w prawdziwym życiu nie potrzeba.

A propos kastracji gwałcicieli taki wykastrowany gwałciciel mógłby sam zająć się dzieckiem, które spłodził. Brak jąder to brak popędu i agresji (ona wynika z testosteronu), więc taki mężczyzna mógłby dziecko zabrać do siebie, aborcja nie byłaby potrzebna, przecież to jego dziecko nie tylko jego ofiary. Pozdrawiam serdecznie:)

śmierć dziecka nie jest nigdy radością czy z powodu aborcji czy z powodu choroby nie ważne, kiedy dziecko nie może żyć samodzielnie poza organizmem matki czy umiera potem w wyniku choroby czy wypadku, nigdy to nie jest radością, można mówić o mniejszym lub większym bólu, ale to zależy od osoby, jej wartości, co jest dla niej ważne, ale zawsze jest to bardzo bolesne. Nie każdego stać na bohaterstwo niektórzy ludzie chcą tylko żyć spokojnie, po prostu ciesząc się życiem, małymi rzeczami, gdyż z takowych życie się składa. Nie każdy jest bohaterem, tak jak nie każdy jest w stanie wejść do płonącego domu, by wydostać stamtąd ludzi, większość bałaby się o siebie, to naturalne reakcje. Dlatego nie można niczego ludziom narzucać, aborcja dziecka poczętego z gwałtu nie jest obowiązkiem, chociaż uważam, że kobieta powinna po każdym gwałcie dostawać pigułkę, chyba, że zabrania jej tego religia. Tak jak Świadkom Jehowy nie robi się transfuzji, tak samo Katoliczki nie muszą dokonywać aborcji, ale chodzi o możliwość wyboru, komfort psychiczny, że w razie czego mam wybór, a nie znaczy, że się na to zdecyduję. Jednym ludziom daje satysfakcję poświęcenie innym samorealizacja, to zależy od człowieka, jeśli komuś radość daje samorealizacja (wiem po sobie, kiedy po jakimś czasie znajdę informacje, jakie podałam wcześniej na blogu, zanim kto inny to opublikuje, jaka to jest radość, jaka euforia). Nie można ludzi generalizować, dlatego, że każdy jest inny, tak jak jeden woli temperaturę 20 st. C, drugi 30 st. C tak samo jeden woli drogę poświęcenia dla innych, drugi woli drogę samorozwoju. Chociaż ludziom jednego typu ciężko zrozumieć, że ktoś inny może chcieć inaczej, ale uczuć nie trzeba rozumieć, one nie są do rozumienia. No i samorozwój nie oznacza, że człowiek nie żyje dla innych, jeśli się kogoś kocha albo lubi, to robienie rzeczy, które sprawiają mu radość nawet jeśli dany temat nas niespecjalnie interesuje, daje tęż radość nam, jeśli widzimy, że ta osoba się cieszy. Pomaganie też daje radość, ale ono nie wyklucza samorozwoju, wręcz przeciwnie, mój blog pomaga ludziom dając informacje, mnie daje satysfakcje i to tak się kręci, u Pana tak samo:) Warto mieć coś swojego co sprawia radość, możliwość rozwoju, ale też ludzi, których się kocha, tylko czy naprawdę sprawianie komuś radości jest poświęceniem? Nie traktuję bycia karmicielką kotów jako poświęcenia, a jako wizytę u przyjaciół, którzy mnie kochają. Jeśli ktoś czuje, że musi realizować się w korporacji to dlaczego nie? Przecież z pracy tej korporacji korzystają ludzie. No i czemu pomaganie innym ma być poświęceniem? Rację ma Pan z tym, że dziecko nawet jak nie ma psychiki, to warto dać mu szansę rozwoju psychiki, pokazując różne rzeczy, które mogą mu się spodobać i stworzyć jego osobę. Ale jeżeli gwałt zniszczy psychikę kobiety, ona o to się nie prosiła, to wina tylko i wyłącznie gwałciciela, nie jej, to dlaczego ona ma brać odpowiedzialność za jego czyn? Dlaczego ktoś ma brać na całe życie odpowiedzialność za przemoc innych ludzi? Pozdrawiam serdecznie:)

Poprzedni komentarz Pani Asiuni, jest niezwykle ciekawy, widać dobry warsztat dziennikarski. Przede wszystkim jednak niezwykle klarownie przedstawia pewien punt widzenia niezgodny z moim. Daje to szansę na pogłębioną refleksję nad istotą sprawy, gdyż przedstawione argumenty są bardzo rzetelne. Poza tym ogromna erudycja. Można by w odpowiedzi napisać książkę. Ja jednak odpowiem tylko na istotne przesłanie tekstu, nie referując go lecz od razu przechodząc do rzeczy. O jedno proszę aby tego co napiszę poniżej nie traktować jako atak na autorkę, lecz polemikę z Jej tekstem. Co do Autorki jest Ona w moim przekonaniu świetną dziennikarką i autentycznie poszukuje prawdy obiektywnej. Kościół modli się o takie Osoby aby znalazły prawdę, a znalazłwszy nigdy nie przestały jej szukać.

A zatem do rzeczy. W życiu można iść jedną z dwóch dróg albo drogą "miłości bliźniego" albo "samorealizacji" "samozadowolenia" czy też po prostu egoizmu. Droga miłości bliźniego to droga poświęcania się dla innych jak mówi Pan Jezus brania swojego Krzyża. Jest ona trudna, wymaga bohaterstwa. W opisywanym wypadku tą drogą pójdzie Kobieta która urodzi i wychowa dziecko z gwałtu. Rodzice którzy urodzą i wychowają nieuleczalnie chore dziecko, a także Ci Rodzice którzy urodzą dziecko które ma wkrótce umrzeć i przeżyją to trudne doświadczenie. Osobiście uważam że ta pierwsza droga, nie jest jakimś cierpiętnictwem ale bohaterstwem. I paradoksalnie idąc tą drogą radość jest największa i to z dwóch powodów. Po pierwsze człowiek ma przekonanie że jest w porządku daje to pokój i radość serca. Po drugie zawsze można znaleźć sobie mimo trudu i obowiązków jakiś przydomowy ogródek (ukłon w stronę Polemistki) który można uprawiać i który da nam radość. Dla mnie takim ogródkiem jest działalność na blogu - naprawdę jest to wspaniała zabawa cieszę się każdym czytelnikiem i każdym komentarzem. Wymyślam konkursy, koloruję teksty, wstawiam linki. Natomiast droga samorealizacji prowadzi tak naprawdę do poczucia pustki i utraty sensu życia. Jak mówi piosenka zespoły muzycznego (wcale nie przykościelnego) "pamiętaj że żyjąc tylko dla siebie zostaniesz sam jak księżyc na niebie".

Oczywiście nie można wymagać bohaterstwa, dziecko można oddać do adopcji lub nawet do domu dziecka. Nawet w tak trudnej sytuacji może ono odnaleźć prawdziwą radość. Dziecko poczęte w pierwszej fazie rozwoju może nie jest wybitnym naukowcem i nie ma życia psychologicznego, jednak to żywa czująca istota ludzka. Mówi o tym piosenka Arki Noego "Ja jestem, ja żyje ja czuje, moje serce bije". I to by było na tyle. pozdrawiam JB

Odsłon: 27147
Jan Bocheński
Kiedyś pisywałem teksty ekologiczne i pro-life w prasie ekologicznej. Potem opublikowałem tu moją polemikę dot. dyskusji światopoglądowych w środowisku ekologicznym. Obecnie piszę o aktualnościach pro-life i ekologicznych. Zachęcam do zmieniania świata na lepsze.
<< Marzec 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »